Obserwuję, jak tu świętują

By Madamka • Australia 2016 • 7 Lip 2016

Ludzie tu świętują, jak wszędzie, z różnych powodów.
Dla muzułmanów, których jest tu 2.2 % populacji, piąty dzień lipca jest końcem miesięcznego postu. W trakcie ramadanu nie wolno jeść i pić w ciągu dnia, zabronione jest palenie i seks. Dla mnie najcięższą restrykcją byłoby pozbawienie wody. Trudno jest mi sobie nawet wyobrazić, że nie można się napić przez 12 godzin. Gdy ramadan się kończy, ludzie oddają się świętowaniu. Święto Id al-Fitr jest jednym z najważniejszych świąt w islamie. Przygotowuje się jedzenie i przyjmuje przez cały dzień gości, którzy kolejno odwiedzają domy znajomych i w każdym spędzają trochę czasu, próbując domowych słodyczy i rozmawiając.
Ubrałam etniczny strój, tunikę i spodnie, a do tego szal i złotą biżuterię, po czym zostałam obwieziona po kilku domostwach. Przed każdym tłoczyły się auta przybyłych z wizytą współwyznawców. W środku na stole stały patery ze słodyczami, baklawą, pączuszkami, ciastkami moczonymi w cukrowym syropie i prostokąty jakiejś słodkiej masy ciętej na kawałki. Do tego suszone owoce i orzechy. W każdym domu podawano rodzaj gęstej, słodkiej zupy mlecznej z bakaliami i nitkami makaronu. Spróbowałam, ale nie bardzo mi smakowała. Niektórzy podają jedynie słodycze, inni organizują obiad z ryżem, mięsem, rybą i zupą dal, wszystko wściekle pikantne.
W trakcie tych spotkań obowiązuje strój tradycyjny, zwłaszcza dla kobiet. Mężczyźni mniej się tym przejmują i wystarcza im codzienny zestaw, spodnie i sweter, choć i wśród nich zdarzają się ubrani w długie do kostek galabije.
Zawsze mnie zastanawia, jak mocno ludzie trzymają się swoich zwyczajów. Mieszkają gdzieś w obcym długie lata, nieraz od zawsze i mimo to zachowują swoją kulturę i język.

Aborygeni, rdzenni mieszkańcy Australii, to prawdziwa mniejszość. Jest ich 501 000 i stanowią 2.18 % społeczeństwa. Zorganizowali swoje święto niedaleko, mogłam tam dotrzeć na piechotę. To był festyn z budkami kulinarnymi, stoiskami organizacji oświatowych i opiekuńczych i kramikami z biżuterią z koralików. Postawiono dwa duże namioty, w jednym można było usiąść przy stolikach, a w drugim odbywał się pokaz mody. Aborygeńskie modelki paradowały po wybiegu w czerwonych europejskich sukienkach. Było głośno, ludzie żywiołowo reagowali na gesty dziewczyn, pokrzykiwali i klaskali, a z głośników darła się muzyka. Dzieci miały tu sporo atrakcji dla siebie — malutkie zoo z żywymi zwierzętami, klejenie w plastelinie, malowanie kamieni i darmowe kakao.
Byłam trochę rozczarowana, bo miałam nadzieję ujrzeć jakieś aborygeńskie tańce, czy malowidła, ale nie było tu nic takiego. Może po prostu nie tańczą, a obrazy z typowymi motywami ich sztuki podziwiałam już wcześniej w galerii w Perth.

Co było wspólne dla tych dwóch imprez? Absolutny brak alkoholu. Nie lało się żadne piwo. Świętowali na trzeźwo.

Tags: , , ,

2 Responses

  1. Pawełek

    Piją wodę? jak zwierzęta?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.