Pierwsze dni w Hawanie

By Madamka • Kuba 2015 • 15 Paź 2015

–Soy fidelista! Jestem fidelistą! Nie marksistą, nie komunistą, wierzę w Fidela! — deklaruje Jorge, w którego rozległym mieszkaniu (920 ! metrów kwadratowych otrzymanych od Fidela za wspólną walkę) w centrum starej Hawany pijemy kawę z maciupeńkich filiżanek.
Moim nieudolnym hiszpańskim wypytuję go o życie.
— Jestem zadowolony, synów wykształciłem, emerytura malutka, ale sobie dorabiam, wynajmuję dwa pokoje. To znaczy oficjalnie dwa, a jak się uda, to jeszcze dwa po cichu. Jakoś trzeba sobie radzić…
I prowadzi nas do pokoiku przy kuchni, gdzie stoją… klatki z królikami! Częstuje nas zupą z królika, a my zostawiamy mu w podzięce dwie kostki mydła.

Wieczorem nieopodal centrum miasta odnajdujemy starą, zniszczoną kamienicę, gdzie w przestrzeni podwórza powstało mieszkanie dla trzech kobiet, matki z córkami. Widoczna bieda, nietynkowane ściany przykryte eternitem, za to czysto i przytulnie, serwetki, telewizor wesoło dźwięczy muzyką, gwiazdy widać z patio. Matka w domu parzy i sprzedaje kawę sąsiadom. Filiżaneczka za 1 peso. Młodsza z córek ma europejskiego przyjaciela trzykrotnie starszego, który jej pomaga i tak jakoś daje się żyć.

Najbiedniej żyje Checo, do którego wstępujemy na chwilę w wędrówce przez zaułki miasta. Mieszkanko nędzne, tekturowe, ciasne, sprzęty lichutkie, ale młoda żona i synek uszczęśliwiają go, a do tego zmienia pracę na lepszą, w sklepie, więc jest pełen entuzjazmu.
Pytam go, czy państwo pomaga jakoś młodym rodzinom.
–Czy to żart?- i wyjaśnia, że tu każdy radzi sobie sam.

Kraj jest naprawdę biedny. Budynki Hawany w opłakanym stanie, szare, wyniszczone, z zewnątrz jeszcze nie tak rozpaczliwe, jak wewnątrz, gdzie brudno i straszno, zwisające stare kable, obtłuczone tynki, lub ich całkowity brak, plamy i zniszczenia. Sklepy puste lub zaopatrzone bardzo marnie. Część żywności ludzie dostają na kartki, część upolują, a część można nabyć na wolnym rynku.

Hawańczycy nie zasłaniają okien, otwierają szeroko drzwi, więc można podglądać ich codzienność. Widzę, że spędzają czas wspólnie, zasiadają w fotelach i krzesłach i rozmawiają w towarzystwie telewizora.

Wieczorem po Obispo, głównym deptaku starej Hawany różnojęzyczny tłum wędruje między sklepikami, między budkami kanapkowymi i kawiarniami. Z okazalszych barów wylewają się latynoskie przeboje, co ma przyciągać do konsumpcji.
Zasiadamy w jednym, sączymy mojito, bezpieczne od deszczu, który nagle spadł, ale to przecież jeszcze pora deszczowa tu, więc usprawiedliwiony.
Ochroniarz nie wpuszcza biedniejszych lokalsów, stoją przy murku i obserwują. I ja obserwuję. Patrzę na dwie starsze, pijane, Holenderki, tańczą z młodym, murzyńskawym chłopakiem, który bardzo się stara, może coś zarobi. Na chodniku stoi staruszek, zniszczony, niewielki, z plecakiem, dzielnie podrywa namiętnym wzrokiem cudzoziemki, rusza się rytmicznie i w końcu tańczy z Holenderką wcale zgrabnie. Potem obdarza mnie swoją uwagą i takie przesyła spojrzenia, że aż powietrze iskrzy, prawdziwy macho. Zaśmiewam się do łez, zwłaszcza że i mojito działa.
Do domu wracamy wiekowym chevroletem, to taxi colectivo, taki mini autobus, kurs kosztuje jedynie 10 peso kubańskich, co jest śmieszną kwotą przy cenach drinków (4 kuki) w peso wymienialnym, droższym 24 razy. Stosowanie tych dwóch walut jest na początku kłopotliwe, trzeba nauczyć się je rozpoznawać. Za pokój płacimy kukami wartymi tyle, co dolar, a resztę kupujemy za tanie peso kubańskie.

Kolejny etap poznawania kraju to Santa Clara, gdzie docieramy Wiazulem po pięciu godzinach jazdy całkiem dobrą drogą. Zatrzymujemy się u zaprzyjaźnionej Kubanki w jej małym, biedniutkim, nieotynkowanym domeczku. Nie wolno tego robić, ale jeśli sąsiedzi nie doniosą, policja się nie zjawi.
Mam okazję przyglądać się życiu na Kubie z bliska. Kobieta wychowuje samotnie dwoje dzieci, utrzymuje się robiąc manicure i da się z tego utrzymać, bo to pożądana usługa.

Jest bardzo trudno o internet, widzę ludzi ściągających sieć w pobliżu hoteli. Za to rum tani i właściwie od tygodnia jestem na rauszu.
A więc są plusy dodatnie i plusy ujemne…

Tags: ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.